Ten temat jest sensu stricto bez sensu

Ten temat jest sensu stricto bez sensu. Natomiast sensu largo jest on tak szeroki, że bezsensownym byłoby zagłębiać się w jego nurt, gdyż wtedy można by poświęcić całe swoje życie rozważaniom na temat jego sensu, co sprawiłoby, że na końcu doszlibyśmy do wniosku, że nasze istnienie sensu nie miało.

Stanisław Lem w wywiadzie Dwie nogi i koniec (Polityka, 16.09.2001) zapytany o to, czy odnalazł sens swojego życia odparł: „Znalazłem w tym sensie, że go nie szukałem. Nie biegałem za sensem jak za nietoperzem. Robiłem to, co umiałem i lubiłem. Wstawałem o piątej rano nie dlatego, że mi kazali, tylko dlatego, że lubiłem pisać … Gdzieżbym miał jeszcze siłę uganiać się za sensem!”

            Odpowiada mi takie spojrzenie na sens życia. Podobnie jak zacytowany pisarz, i ja nie biegałam za sensem, ale sens szedł razem ze mną. Jeśli chciałam coś zrobić, obojętnie co to było, wierzyłam, że uczynię to dobrze. To był mój główny cel: robić coś dobrze, z jednoczesnym zachowaniem człowieczeństwa. Być dobrą córką, uczennicą, matką, pracownicą, żoną. W każdym bądź razie czyniłam wszelkie starania, by temu sprostać. Oczywiście nie wszystko mi się udało, ale żeby powiedzieć o swoim życiu, że nie miało sensu, tego nie powiem nigdy.

Tak naprawdę to życie nie dało mi wyboru. Zdarzyło się… Zostałam powołana do życia, choć nikt mnie nie zapytał, czy chcę żyć. Czy ma więc sens pytanie do sens istnienia, skoro już jestem i tego nie zmienię? Życie się toczy, a ja wepchnięta w ten mechanizm bycia podążam za innymi, bardziej lub mniej świadomie. Kiedyś mój syn, a miał wtedy pięć lat, zapytał mnie: „Mamusiu, po co właściwie człowiek się rodzi, pożyje trochę, a potem i tak musi umrzeć. Czy to ma sens?”. No właśnie. A gdyby ktoś mnie zapytał, czy chcę żyć, co bym odpowiedziała, wiedząc jak to życie smakuje?

Dodaj komentarz

Obraz CAPTCHY Odśwież obrazek

© Copyright Klub Sukienka 2008