Wywiad…

B: Skąd wzięłaś pomysł na utworzenie Klubu Kobiet „Sukienka”

b: Szukałam nowego pomysłu na działalność, a przede wszystkim zastanawiałam się, skąd wziąć środki finansowe na jej rozpoczęcie. Pomyślałam, że powinnam najpierw je zarobić. I wymyśliłam koncepcję napisania książki, która składałaby się z historii opisanych przez zwykłe kobiety, takie jak ja. Nie jestem zwolenniczką celebrytyzacji życia. Nie odpowiada mi, że wciąż w telewizji widzimy te same twarze lub czytamy o nich w prasie przedziwne historyjki.  Zwyczajni ludzie pokazywani są dopiero wówczas, gdy  w ich życiu dzieje się coś tragicznego. A przecież każdy ma własną opowieść, o którą nikt nas nie pyta. „Zapytajmy  o nią siebie same” – pomyślałam. Taka w skrócie była moja koncepcja.

B: Znalazłaś zwolenników swojego projektu?

b: Najpierw przygotowałam ogólne założenia powstania klubu. Nadałam mu prostą nazwę, ściśle wiążącą się z kobietami. Po prostu – Sukienka. Do tej nazwy nie trzeba było już nic dodawać. Sukienka bowiem najpełniej symbolizuje naszą damską płeć. Potrafi podkreślić seksapil kobiety, jednocześnie zakrywając jej wnętrze. Ten dualizm sam w sobie jest intrygujący i interesujący. Najbardziej zależało mi, żeby sprawdzić, czym jest to, co gdzieś głęboko skrywamy. W przeciwnym razie „to coś” może nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Program działania klubu wraz z zaproszeniem na pierwsze spotkanie rozesłałam za pomocą poczty elektronicznej. Panie – kandydatki wybrałam spośród znajomych koleżanek. Było ich ponad dwadzieścia. Prawie wszystkie przyjęły zaproszenie i przyszły na pierwsze klubowe spotkanie. Od początku w założeniach programowych ustaliłam, że na spotkania przynosimy pisemnie opracowane refleksje na dany z góry zaplanowany temat. Zaczęłyśmy od tematu „Powrót do dzieciństwa”.

Skąd u Ciebie pomysł na studia podyplomowe?

- Dziennikarstwo zawsze było moim marzeniem. Wcześniej nie miałam możliwości zgłębiać tego tematu, który jednak zawsze istniał gdzieś w tle.

 Kim Ty właściwie jesteś? Wśród przyjaciół krążą legendy o Twoich przygodach, podróżach w innej rzeczywistości….

- Innej rzeczywistości? W wirtualnym świecie nie poruszam się tak płynnie jak w rzeczywistym.

 Mówię o Twoich podróżach autostopem po Europie w czasach, gdy było to praktycznie niemożliwe.

- Jeździło się to tu, to tam. A że w kieszeni prześwitywało dno, trzeba było sobie jakoś radzić. Podczas mojej pierwszej wielkiej wyprawy przejechałam Republikę Federalną Niemiec, Szwajcarię i Austrię. Przeżyłam cudowne przygody, poznałam wspaniałych ludzi. Z niektórymi mam kontakt do dzisiaj. 

Dodaj komentarz

Obraz CAPTCHY Odśwież obrazek

© Copyright Klub Sukienka 2008