Archiwum: Luty, 2011

I znów człowiek wydaje pieniądze…

wtorek, Luty 8th, 2011

fantaaasia.flog.pl

I znowu człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi (Danny Kaye)

Marianna nie ufała bankom, wolała zbierać pieniądze do tzw. “skarpety”, a konkretnie do głębokich szuflad garderobianej szafy. To miało swoje zalety. Mogła w każdej chwili uzbieraną przez siebie sumkę obejrzeć, dotknąć,  jeszcze raz przeliczyć i cieszyć się odłożoną fortuną. Jednak los bywa często przewrotny. Kiedy Marianna zgromadziła już wystarczającą kwotę na zakup wymarzonej kamienicy, została brutalnie okradziona ze wszystkich oszczędności. To był dla niej ogromny cios, tym bardziej, że złodziei nigdy nie schwytano. Szybko się jednak podźwignęła i z głębokim przekonaniem, że w końcu zrealizuje swoje plany, zaczęła wszystko od początku. Skrupulatne liczenie, podliczanie, odkładanie, pomnażanie stało się celem samym w sobie, a dzięki wyjątkowej zdolności do oszczędzania przepastne szuflady dużej, odzieżowej szafy Marianna szybko zapełniła monetami i papierkami, mającymi ją w niedalekiej przyszłości uszczęśliwić. Niestety los po raz drugi z niej zakpił. Nieoczekiwanie na rynku nastąpił wielki kryzys finansowy i fortuna gromadzona z tak wielkim poświęceniem, nagle stała się bezwartościowa. Szuflady były wprawdzie pełne monet, cóż z tego, kiedy nic nie można było za nie kupić. Później wybuchła wojna i na parę lat trzeba było zapomnieć o marzeniach. Po wojnie zmienił się ustrój i Marianna znalazła się w zupełnie innej rzeczywistości. Nastał czas Polski Ludowej, a myśl o zakupieniu kamienicy stała się czystą mrzonką. Nigdy już nie udało się Mariannie urzeczywistnić swoich marzeń. Do końca życia mieszkała bardzo skromnie, w czynszowej kamienicy, zajmując jedną izdebkę pełniącą jednocześnie rolę saloniku, jadalni i sypialni. Nawyk oszczędzania pozostał jednak do końca. Marianna nigdy nie korzystała z uroków życia, choć stan posiadania pozwalał jej na to. Nie wyjeżdżała na wakacje, nie chodziła na bale. Kiedy umarł jej Staś, wyrzucała sobie, że zmarnowała mu życie. Pieniądz całkowicie przesłonił jej to, co miała w życiu najcenniejsze. Dziś kiedy trzymam w dłoni starą, srebrną monetę ( jedyną, o ironio! pamiątkę po cioci) myślę o Mariannie z rozrzewnieniem. Mimo swojego wyjątkowego skąpstwa była przez wszystkich bardzo lubiana. Miała duże poczucie humoru i co ważne duży dystans do siebie, co pozwalało jej widzieć swoje wady i śmiać się z nich. Kiedy trzymam starą monetą myślę o przewrotnym losie i o tym, żeby nie ulegać żądzy posiadania, bo później można żałować, że coś się w życiu przeoczyło.

Chwilowa milionerka. Są wśród tacy nas, którzy grają w totolotka namiętnie przez całe życie nic nie wygrywając lub bardzo drobne kwoty.  Ja jednak już w młodości przyjęłam zasadę: Nie będę nigdy grała. Powód jest bardzo prosty. Nie lubię łudzić się nadzieją, że coś mi z nieba skapnie. Wolę wierzyć, że tylko pracą ludzie się bogacą. Chociaż życie zweryfikowało ten młodzieńczy pogląd nadal nie daję się ponieść fali grania. Raz jednak w minione wakacje, siedząc przed telewizorem podczas śniadania usłyszałam głos spikerki: „I ty możesz poczuć się milionerem”. Kumulacja w Totolotku wynosiła wówczas trzydzieści osiem milionów. Rzeczywiście, była to duża kwota. To zdanie wypowiedziane przy porannej herbatce zadziałało na mój umysł i nie chciało mnie opuścić. Po jakiejś godzinie pomyślałam, że może już czas poczuć się milionerką. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam z zamiarem wciągnięcia jeszcze kogoś do tej gry. Najpierw dotarłam do pani Wandy, naszej gospodyni z tej samej wsi, i namówiłam ją na kupno losu.    Następnie, będąc już w Międzychodzie, po kilku prośbach o wskazanie budki z totalizatorem sportowym, zatrzymałam wreszcie auto niedaleko, na parkingu. Nie wiedziałam oczywiście o co mam pytać? Totolotek miał tyle opcji grania, że obawiałam się, czy wybiorę tę właściwą. Przede mną jednak była kolejka i podsłuchałam o jakie losy proszą inni. Wybrałam wariant na chybił trafił. Już jadąc po losy, w myślach zastanawiałam się, co zrobię z całą pulą wygranej.  Wieczorem było losowanie. To nic, że nie wygrałam, ale w tym jednym momencie poczułam się milionerką.

Pieniądz rządzi ludźmi?

wtorek, Luty 1st, 2011

Gdybyś miała dużo pieniędzy?

Jak pieniądz wpływa na relacje międzyludzkie?

Pieniądze szczęścia nie dają?


© Copyright Klub Sukienka 2008