Archiwum: Czerwiec, 2010

Niekiedy szafa sama się otwierała i…

czwartek, Czerwiec 10th, 2010

muzeum.nasza.nysa.pl

„W dzieciństwie w naszych domach nieodłącznym elementem wyposażenia był dostojny, często stojący z dala, w kącie, jakby w cieniu, ogromny mebel zwany szafą. Najczęściej była ona dwu-, trzy- lub czterodrzwiowa, zwykle zamykana na klucz, posiadająca wbudowane duże lustro na zewnątrz lub wewnątrz. Używano jej do przechowywania różnych przedmiotów, a zwłaszcza ubrań. Ten mebel, który swym majestatycznym kształtem wyróżniał się od kredensów czy komód, budził respekt i zaciekawienie.”

„Kiedy mama miała około pięciu lat otrzymała od rodziców piękną sukienkę w kolorze nieba. Sukienka uszyta była z cieniutkiej i delikatnej wełenki z wyszywanymi, kolorowymi kwiatkami na przodzie. Zachwytom nad pięknym prezentem nie było końca. Babcia zaraz ubrała małą Krysię w nową sukienkę, we włosy wpięła kokardę i zaprowadziła do zakładu fotograficznego, by uwiecznić tę chwilę i móc wysłać zdjęcie do Niemiec. Fotografia jest do dziś w moim domu, swego czasu zatytułowałam ją “Dziewczynka ze starej fotografii”. Sukienka służyła kilka lat, a kiedy zrobiła się zbyt mała i ciasna  moja mama przerobiła ją na jednoczęściowy kostium kąpielowy”. 

„W domu, w którym wyrosłam, znajdowało się wiele mebli intrygujących swą zawartością. Gdy miałam kilka lat, moją uwagę przyciągała przede wszystkim duża szafa z ciemnego orzecha. Była rozłożysta i bardzo głęboka, zwieńczona ozdobnym gzymsem. Dołem, pod każdym z dwóch skrzydeł drzwiowych, umieszczona była szuflada. Szafa ta należała do kompletu sypialnego babci i mieściła w sobie jej garderobę. Uwielbiałam chować się w tej szafie. Wewnątrz było bardzo tajemniczo – panowała tu ciemność i już to podnosiło poziom adrenaliny. Ponadto inaczej pachniało, a odgłosy dobiegające z zewnątrz były stłumione. Wszystkie te bodźce stymulowały moją wyobraźnię, pobudzały do wymyślania fantastycznych historii”.

„Nie trzeba trzymać się niewolniczo wszystkich wytycznych Chanel lub innych kreatorów mody. Styl niezobowiązujący ale szczypta elegancji, już tak. Oszałamiające wrażenie zrobi: żabocik, pasek, falbanka, która dodaje dziewczęcego wdzięku. Np. w ty sezonie atutem prezentowanych kreacji są tzw. energetyczne kolory – dużo różu, seledynu, czerwieni, beżu itp. Plecione buty na koturnie, „rzymianki”, to jest to co kobiety uwielbiają. Odrobina fantazji, trochę odwagi, śmiałe kwiatowe wzory i jest dobry pomysł na „siebie”. Również dżinsy podbijają wybiegi, do tego bluzeczka z falbankami, buciki słomkowe, koturny płócienne w paski. Strój można przyozdobić długim kolorowym szalikiem w paski, wpiąć w uszy kolczyki w stylu orientalnym, no i mamy szykownie, modnie ubraną kobietę”.

„Świat mody jest dla mnie Sezamem., do którego – w przeciwieństwie do różnych Ali Babów – boję się wchodzić. Być może przeczuwam, że skonfrontowanie zawartości Sezamu z moją szafą byłoby dla mnie zbyt bolesne. Tam – artystyczny namysł i realizacja, u mnie – przypadkowość i brak refleksji, tam – cała paleta barw i ich najbardziej wyszukanych odcieni, u mnie króluje sześć kolorów: smutne biały, szary, czarny i brązowy, wściekły czerwony oraz naiwny zielony (niedawno dowiedziałam się, że odcieniu samego różowego jest dwanaście, więc nawet jeżeli doliczyłaby się siedmiu kolorów tęczy, to i tak byłoby to żałośnie mało); w Sezamie – spotykamy się z celebrowanie odziewania się w szaty, szatki, biżuterię, buciki i zapachy, a ja i mój styl, to naciągniecie na siebie paru rzeczy w czasie plus minus dwie minuty”.

Moda i styl

wtorek, Czerwiec 1st, 2010

1. Wygoda i styl, czy elegancja?

2. Ulubione kolory

3. Dodatki: apaszka, kapelusz, chusta, korale, biżuteria

4. Historie z mojej szafy


© Copyright Klub Sukienka 2008