Archiwum: Marzec, 2009

Dom

wtorek, Marzec 10th, 2009

 

 

 

„Ludzkie gniazdo, to dom ze ścianami, dachem i drzwiami, z oknami i podłogą, ze stołem i talerzami, z szafą, łóżkiem i pościelą oraz całą aurą zapachów w kuchni, piwnicy i na strychu. Każda rodzina, choćby najmniejsza, dąży do zbudowania sobie takiego miejsca, gdzie będzie mogła spędzać swoje życie w bezpiecznej, ciepłej i przyjaznej atmosferze. Pomimo posiadania tych wymarzonych czterech ścian bywa, że nie udaje się jej tego osiągnąć. Samo posiadanie domu niekoniecznie wróży sukces rodzinie, która w nim mieszka. W tę zewnętrzną skorupę, jak w jajko, trzeba tchnąć życie, aby coś pozytywnego w niej się wykluło. Dać jej mentalność i duszę. Wobec tego dom – jaki jest naprawdę?”

„Później opuściłam dom dziadków i zamieszkałam z rodzicami na Łazarzu, w ich upragnionym “M”. To był czteropiętrowy blok zbudowany w początku lat 60. Zajmowaliśmy mieszkanie na trzecim piętrze, a okna naszego domu wychodziły na lipową aleję i to było cudowne, bo kiedy kwitły lipy, w całym mieszkaniu unosił się delikatny, aromatyczny zapach. Lubiłam to miejsce. Często biegałam na rynek, gdzie toczyło się prawdziwe życie, przekupki przekrzykiwały się nawzajem zachwalając swój towar, przyjeżdżały ze wsi gospodynie z żywym inwentarzem, jajami i masłem. Blisko był też kościół, jego wieżę widać było nawet z naszych okien. I moją szkołę też”.

„Cenię sobie to, co przeżyłam w moim domu rodzinnym: wspólne mieszkanie z rodzicami, z dziećmi, z wnukami. Wspólne uroczystości, rodzinne święta, wyjazdy na urlopy. Czasem myślę, że we mnie coś drzemie, ziewam jak babcia na wiosnę (wg Ks. Twardowskiego), ale zrywam się do pracy i w dalszym ciągu tworzę mój jednoosobowy dom moich marzeń. Mieszkam samotnie, ale oczekuję może ktoś zadzwoni, może zapuka do drzwi. Chętnie spotykam się z moimi dziećmi i wnukami, oraz z ludźmi z zaprzyjaźnionych domów. Wymieniamy nasze poglądy na sprawy rodzinne i inne. Teraz młodzi ludzie nie bardzo chcą mieszkać we wspólnych domach, domach wielopokoleniowych”.

„Życie człowieka związane jest z domem. To tak oczywiste, że zapominamy czasem, iż więzi rodzinne buduje się w domu a to wymaga ciągłej pracy. Uważam, że to właśnie dom jest najważniejszą, bo co do swej istoty, niezmienną częścią życia. Moje wymagania wobec domu są dość surowe i są wynikiem doświadczeń własnych. Najważniejsze jest to, które miejsce nazwiemy własnym domem. Powinno ono mieć swoją odrębność i należeć tylko do nas (nie chodzi mi o akt własności). Do nas to znaczy do męża i do żony albo do osoby samotnej”.

„Dobroczynne wyciszenie jest również skutkiem odwrócenia uwagi od zewnętrznej rzeczywistości. Wchodząc do środka gość zapomina o codzienności – wkracza w inny świat, pełen pamiątek i wspomnień. Absorbuje go nietypowy wystrój pomieszczeń, niezmienny od dziesiątków lat. Tutaj każdy mebel ma swoją historię, czasem arcyciekawą. Szafy biblioteczne zapełnione są księgozbiorem o pożółkłych kartkach, szuflady pękają od starych fotografii, listów, powiązanych kolorowymi wstążeczkami w pakiety, dokumentów, które dawno straciły moc prawną i stały się zaledwie świadectwem swej epoki. Z każdego kąta wygląda przeszłość, konkurując skutecznie z balastem trosk, z jakim się tu przybywa”.

Dom

niedziela, Marzec 1st, 2009

Opisz dom Twoich marzeń. Budowanie więzi rodzinnych poprzez dom. Dom i kobieta.


© Copyright Klub Sukienka 2008