Archiwum: Listopad, 2008

Pozostaje po nas czynione dobro…

wtorek, Listopad 18th, 2008

 

„Żyjemy z trwałą świadomością faktu naszej śmiertelności i nic w życiu nie jest bardziej pewne jak to, że kiedyś będziemy musieli odejść w niebyt. Możemy starać się nie myśleć o śmierci, skupiać uwagę na inne rzeczy, poświęcać się codzienności, lecz zdawszy sobie raz sprawę z własnej śmiertelności, już na zawsze będziemy świadomi nieuchronności przemijania. Śmierć jest bez wątpienia pewnikiem, jest naszym przywilejem. Nie musimy o nią zabiegać, zbyt wiele czynić by jej doświadczyć. Jest nam dana i prędzej czy później nas dosięgnie. Na nieśmiertelność musimy zapracować sobie sami. Paradoksalnie śmiertelność daje nam szansę wyjścia z niebytu, oddziałuje na jakość naszej egzystencji, świadomość o chwilowym istnieniu może być przyczynkiem do sensownego przeżycia swego czasu, do starania się by nasze życie było piękne, bo skoro jest takie krótkie?”

„Czy bycie matką, żoną pozwoli na przetrwanie pamięci o mnie? Na jakieś jedno następne pokolenie tak? Bo jeśli czyniłam starania bycia dobrą matką i żoną, to nie widzę powodów, aby mnie w rodzinie nie wspominano. Mnie jednak martwi fakt, że w naszych umysłach pozostaje tak niewiele, może twarze, parę pojedynczych zdarzeń. Właściwie pamiętamy o naszych bliskich, którzy odeszli to, co sami o nich myśleliśmy, gdy byliśmy w ich życiu. Zatem nie pamiętamy ich, tylko nasze własne uczucia i myśli o nich.”

„Nie zakładam takiej opcji, ponieważ jestem głęboko przekonana o istnieniu życia pozagrobowego. Przekonanie to oparte jest na wierze, a także na doświadczeniach dotyczących zjawisk paranormalnych – częściowo własnych (słyszało się co nieco) a bardziej jeszcze osób trzecich, których świadectwo jest dla mnie wiarygodne. Jako człowiek racjonalny, starałam się swą wiedzę z analizowanej materii na własny użytek uporządkować i jakoś logicznie wyjaśnić. Teraz chciałabym podzielić się swoimi przemyśleniami.
Gdy byłam młodsza, dziwiłam się słowom hymnu: „…a od nagłej, a niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie…” Dlaczego, pytałam sama siebie, zestawiono w tej pięknej skądinąd modlitwie zagrożenia „powietrzem”, głodem, ogniem i wojną ( a więc najgorszymi znanymi ludzkości klęskami) z gwałtownym i szybkim zejściem z tego świata, oszczędzającym wszak długotrwałych, dramatycznych cierpień? Dziś myślę inaczej. Sądzę, że śmierć – przejście z naszej doczesnej rzeczywistości w inną formę egzystencji, jest pewnym procesem. Od prawidłowego przebiegu tego procesu – być może – zależy, czy przenosiny na tamten świat odbędą się w sposób niezakłócony.”

Umrzeć na zawsze?

poniedziałek, Listopad 17th, 2008

 Republika.pl

Pozostawić po sobie nie tylko dzieci. Nasze myśli i uczucia zapisane na dysku. Pamięć o nas żyje tak długo, jak długo żyje ktoś, kto o nas pamięta? Opisz własne rozważania o przetrwaniu.


© Copyright Klub Sukienka 2008